I znowu wtulilam się w poduszkę ale tym razem była bardziej wygodna i większa co mnie zdziwiło.
Otworzyłam nie pewnie jedno oko i zobaczyłam śpiącego obok mnie Jacka.
"A jednak przyszedł"
pomyślałam a uśmiech sam zagościł na mojej twarzy.
- Już nie śpisz -
usłyszałam głos, który tak bardzo kocham ale kochać nie powinnam .
- Obudziłam się przed chwilą- odpowiedziałam.
- A ty! Ładnie to tak oszukiwać - dodałam.
-Oj tam- zasiał się.
-A tak wogóle to dzień dobry-
powiedział i POCAŁOWAŁ mnie!
Na początku nie wiedziałam co mam zrobić ale po chwil od dałam pocałunek.
-Yhym... przeszkadzam państwu - tą jakże wspaniałą chwilę przerwał nam pan doktor śmiejąc się z nas.
Odrazu się od siebie od derwaliśmy. Byliśmy cali czerwoni naprawdę cali.
- Nie oczywiście że nie - zaprzeczył Jack.
- Okej powiedzmy że wam wieżę. - znowu się zasiał
- Ale nie przyszedłem tu żeby wam przeszkadzać tylko po to żeby powiedzieć Kim że może już dziś wyjść - dodał pan d.
- Naprawdę czy chce mnie pan po prostu wkręcić ? -
zapytałam.
- Nie tym razem mówię poważnie -
odpowiedział pan d.
- To super -
krzyknęłam a pan d. spojrzał na mnie z pod byka.
- Tak ci tu źle - zapytał z odrobiną wyrzutów w głosie.
- Nie. Oczywiście że nie po prostu...eee-
nie wiedziałam co mam powiedzieć nie to że było mi tu źle czy coś ale po prostu to miejsce nie przypadło mi do gustu . Czemu nie powiem po prostu tego .
- Nie lubie szpitali-
dokończyłam swoją wypowiedź.
- Powiedzmy, że ci wierze - zaśmiał się pan d. A ja tylko się uśmiechnęłam.
- Dobrze , a więc Kim pakuj się. Musisz tylko odebrać wypis, i droga wolna - powiedział. - A i nie przemęczaj się zbytnio musisz jeszcze odpoczywać -
dodał i wyszedł z sali.
-Kim masz tu dużo rzeczy? -
zapytał Jack.- Nie tylko te, w których mnie przywieziono -
odpowiedziałam.
- Okej to ty idź się ubierz a ja pójdę po twój wypis -
zakomunikował i wyszedł z sali. A ja poszłam się ubrać do łazienki. Gdy już wyszłam odświeżona w sali czekał na mnie Jack.
- Możemy już iść ? -
zapytałam. Ponieważ miałam już tego miejsca dość.
- Tak mam już wypis wjenc możemy idź - powiedział. - Ok - uśmiechnęłam się do niego.
- To gdzie teraz idziemy? -zapytałam gdy byliśmy już
poza tym okropnym miejscem. - Nie wiem ty coś wymyśl -odpowiedział.
- To może...eee do dojo? - zaproponowałam.
- Kimi, pan doktor-
zaczął ale nie dane było mu do kończyć bo mu przerwałam.
- Pan d.-
poprawiłam go udając poważną ale tak naprawdę ledwo co nie wybuchłam śmiechem. - Dobrze pan d. - powiedział i się za śmiał - a więc pan d. mówił że nie możesz się męczyć - dodał.
- A kto powiedział że chce iść ćwiczyć? -
odparłam i się za śmiałam.
-To po co chcesz tam iść ? -
zapytał zdziwiony
- Popatrzeć jak ćwiczysz chyba, że nie chcesz -
odparłam z chytry uśmiechem.
- Oczywiście że chce -
powiedział i wpil mi się w usta.
Ten pocałunek był bardzo delikatny ale też namiętny.
Gdy się od siebie oderwaliśmy zadalam pytanie które dręczyło mnie już w szpitalu
- Jack co jest pomiędzy nami ? -
zapytałam. On się tylko do mnie uśmiechnął.
- Jack!!! - powtużyłam już trochę bardzej niecierpliwie.
Tym razem Jack usiadł na jednej z ławek i pociągną mnie sobie na kolana.
- Kim Crawford zostaniesz moja dziewczyną -
zadał pytanie. Był bardzo pewny siebie. Prze to postanowiłam się z nim trochę podroczyc. - No nie wiem - odparłam bardzo poważnie. Za to Jackowi mina żędła.
-Kimi?? -
powtórzył już trochę bardzej niepewnie. Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem.
Mina Jacka bezcenna. - Tak chce - już więcej nic nie mówiąc pocałowałam go.
- Ale nikt się nie może o tym dowiedzieć -
powiedziałam po tym jak się od siebie oderwalismy. - Czemu ? - zapytał
- wstyisz się mnie?? - dodał zły. Widziałam w jego oczach uraze.
- Co? Oczywiście że nie!!. Po prostu jak Brody się..
nie do kończyłam bo Jack mi przerwał.
Po jego mimice twarzy widziałam że jest zły i to bardzo zły.
Ale czemu nie rozumiałam.
- Aha to nikt nie może o tym wiedzieć bo jak się Brody dowie to co co będzie zazdrosny ? Zły?- krzyknął był bardzo bardzo zły.
- Mogę dokończyć ??- zapytałam z wyrzutem. On tylko kiwnął głową nawet się do mnie nie odezwał.
- Chciałam powiedzieć że nikt nie może
się o tym wiedzieć bo jak Brody się dowie to powie
moim rodziną. A jak oni się dowiedzą to mnie ztąd zabiarą -
dokączyłam letko pod denerwowana przez jego wyrzuty. - Oł -
powiedział zmieszany. Widziałam że jest mu głupio i dobrze mu tak. Nie powinien tak na mnie naskakiwać.
- Przepraszam -
wy szeptał.
- Co? Nie słyszałam -
stwierdziłam że się trochę z nim podrocze.
- Bardzo Bardzo przepraszam -
powiedział. - Wybaczam ci - zaśmiałam się. A on mnie pocałował.
- No dobra to chodź bo spuznisz się na trening -
powiedziała wesoło dziewczyna ciągnąć
swojego chłopaka w stronę dojo.
Po chwili już tam byli i weszli do sierotka w tym momencie
puszczjąc swoje dłonie.
-Kim ?!- krzykneli wszyscy równo czesnie zdziwieni obecnością Crawford.
- Nie.. duuch - za śmiała się Blond włosa xD.
Nic więcej nie mówiąc wszyscy się na nią rzucili.
Nawet Brody co zdziwiło bladynke. - Czemu nam nie powiedziałaś że wychodzisz? - zapytała Grace. - I czemu przyszłaś z Jackiem - dodał Brody.
Już drugi raz zadziwił Kimberli nie wymyślając jakiegoś głupiego przezwiska dla Brewera. - Bo Jack przyszedł mnie odwiedzić akurat jak dostawałam wypis - skłamała.
Wreście dodałam przepraszam za opuznienie
dedykuje go wszystkim któży to czytają
i życze wszystkim dobrego nowego roku
dodał i wyszedł z sali.
-Kim masz tu dużo rzeczy? -
zapytał Jack.- Nie tylko te, w których mnie przywieziono -
odpowiedziałam.
- Okej to ty idź się ubierz a ja pójdę po twój wypis -
zakomunikował i wyszedł z sali. A ja poszłam się ubrać do łazienki. Gdy już wyszłam odświeżona w sali czekał na mnie Jack.
- Możemy już iść ? -
zapytałam. Ponieważ miałam już tego miejsca dość.
- Tak mam już wypis wjenc możemy idź - powiedział. - Ok - uśmiechnęłam się do niego.
- To gdzie teraz idziemy? -zapytałam gdy byliśmy już
poza tym okropnym miejscem. - Nie wiem ty coś wymyśl -odpowiedział.
- To może...eee do dojo? - zaproponowałam.
- Kimi, pan doktor-
zaczął ale nie dane było mu do kończyć bo mu przerwałam.
- Pan d.-
poprawiłam go udając poważną ale tak naprawdę ledwo co nie wybuchłam śmiechem. - Dobrze pan d. - powiedział i się za śmiał - a więc pan d. mówił że nie możesz się męczyć - dodał.
- A kto powiedział że chce iść ćwiczyć? -
odparłam i się za śmiałam.
-To po co chcesz tam iść ? -
zapytał zdziwiony
- Popatrzeć jak ćwiczysz chyba, że nie chcesz -
odparłam z chytry uśmiechem.
- Oczywiście że chce -
powiedział i wpil mi się w usta.
Ten pocałunek był bardzo delikatny ale też namiętny.
Gdy się od siebie oderwaliśmy zadalam pytanie które dręczyło mnie już w szpitalu
- Jack co jest pomiędzy nami ? -
zapytałam. On się tylko do mnie uśmiechnął.
- Jack!!! - powtużyłam już trochę bardzej niecierpliwie.
Tym razem Jack usiadł na jednej z ławek i pociągną mnie sobie na kolana.
- Kim Crawford zostaniesz moja dziewczyną -
zadał pytanie. Był bardzo pewny siebie. Prze to postanowiłam się z nim trochę podroczyc. - No nie wiem - odparłam bardzo poważnie. Za to Jackowi mina żędła.
-Kimi?? -
powtórzył już trochę bardzej niepewnie. Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem.
Mina Jacka bezcenna. - Tak chce - już więcej nic nie mówiąc pocałowałam go.
- Ale nikt się nie może o tym dowiedzieć -
powiedziałam po tym jak się od siebie oderwalismy. - Czemu ? - zapytał
- wstyisz się mnie?? - dodał zły. Widziałam w jego oczach uraze.
- Co? Oczywiście że nie!!. Po prostu jak Brody się..
nie do kończyłam bo Jack mi przerwał.
Po jego mimice twarzy widziałam że jest zły i to bardzo zły.
Ale czemu nie rozumiałam.
- Aha to nikt nie może o tym wiedzieć bo jak się Brody dowie to co co będzie zazdrosny ? Zły?- krzyknął był bardzo bardzo zły.
- Mogę dokończyć ??- zapytałam z wyrzutem. On tylko kiwnął głową nawet się do mnie nie odezwał.
- Chciałam powiedzieć że nikt nie może
się o tym wiedzieć bo jak Brody się dowie to powie
moim rodziną. A jak oni się dowiedzą to mnie ztąd zabiarą -
dokączyłam letko pod denerwowana przez jego wyrzuty. - Oł -
powiedział zmieszany. Widziałam że jest mu głupio i dobrze mu tak. Nie powinien tak na mnie naskakiwać.
- Przepraszam -
wy szeptał.
- Co? Nie słyszałam -
stwierdziłam że się trochę z nim podrocze.
- Bardzo Bardzo przepraszam -
powiedział. - Wybaczam ci - zaśmiałam się. A on mnie pocałował.
- No dobra to chodź bo spuznisz się na trening -
powiedziała wesoło dziewczyna ciągnąć
swojego chłopaka w stronę dojo.
Po chwili już tam byli i weszli do sierotka w tym momencie
puszczjąc swoje dłonie.
-Kim ?!- krzykneli wszyscy równo czesnie zdziwieni obecnością Crawford.
- Nie.. duuch - za śmiała się Blond włosa xD.
Nic więcej nie mówiąc wszyscy się na nią rzucili.
Nawet Brody co zdziwiło bladynke. - Czemu nam nie powiedziałaś że wychodzisz? - zapytała Grace. - I czemu przyszłaś z Jackiem - dodał Brody.
Już drugi raz zadziwił Kimberli nie wymyślając jakiegoś głupiego przezwiska dla Brewera. - Bo Jack przyszedł mnie odwiedzić akurat jak dostawałam wypis - skłamała.
Wreście dodałam przepraszam za opuznienie
dedykuje go wszystkim któży to czytają
i życze wszystkim dobrego nowego roku
kocham was wszystkie i do nastęmpnego roku xD

Rozdział super !
OdpowiedzUsuńI jest kick!
Super prezent na nowy rok :**
Szczęśliwego nowego roku!
Kocham i czekam na nn ♥♥♥
dzięki <3333 a co do Kicka to powiem tyle że może już jest ale czy długo będzie nie wiadomo ;)
UsuńZostałaś nominowana do Liebsten Award!
OdpowiedzUsuńWięcej inf.: http://kickinit-mojeopowiadanie.blogspot.com/2014/01/liebsten-award.html
Zapraszam ♥