wtorek, 31 grudnia 2013

NASTĘPNY DZIEŃ : Przewróciłam się na drugą stone.
I znowu wtulilam się w poduszkę ale tym razem była bardziej wygodna i większa co mnie zdziwiło. 
Otworzyłam nie pewnie jedno oko i zobaczyłam śpiącego obok mnie Jacka.
"A jednak przyszedł"
pomyślałam a uśmiech sam zagościł na mojej twarzy
- Już nie śpisz -
usłyszałam głos, który tak bardzo kocham ale kochać nie powinnam .
- Obudziłam się przed chwilą- odpowiedziałam.
- A ty! Ładnie to tak oszukiwać - dodałam. 
-Oj tam- zasiał się. 
-A tak wogóle to dzień dobry- 
powiedział i POCAŁOWAŁ mnie!  
Na początku nie wiedziałam co mam zrobić ale po chwil od dałam pocałunek.
-Yhym... przeszkadzam państwu - tą jakże wspaniałą chwilę przerwał nam pan doktor śmiejąc się z nas.
Odrazu się od siebie od derwaliśmy. Byliśmy cali czerwoni naprawdę cali. 
- Nie oczywiście że nie - zaprzeczył Jack.
- Okej powiedzmy że wam wieżę. - znowu się zasiał 
- Ale nie przyszedłem tu żeby wam przeszkadzać tylko po to żeby powiedzieć Kim że może już dziś wyjść - dodał pan d. 
- Naprawdę czy chce mnie pan po prostu wkręcić ?  
zapytałam. 
- Nie tym razem mówię poważnie -
odpowiedział pan d. 
- To super -
krzyknęłam a pan d. spojrzał na mnie z pod byka. 
- Tak ci tu źle - zapytał z odrobiną wyrzutów w głosie.  
- Nie. Oczywiście że nie po prostu...eee
nie wiedziałam co mam powiedzieć nie to że było mi tu źle czy coś ale po prostu to miejsce nie przypadło mi do gustu . Czemu nie powiem po prostu tego . 
- Nie lubie szpitali-
dokończyłam swoją wypowiedź.
- Powiedzmy, że ci wierze - zaśmiał się pan d. A ja tylko się uśmiechnęłam.
- Dobrze , a więc Kim pakuj się. Musisz tylko odebrać wypis, i droga wolna - powiedział. - A i nie przemęczaj się zbytnio musisz jeszcze odpoczywać -
dodał i wyszedł z sali.
-Kim masz tu dużo rzeczy? -
zapytał Jack.- Nie tylko te, w których mnie przywieziono -
odpowiedziałam.  
- Okej to ty idź się ubierz a ja pójdę po twój wypis -
zakomunikował i wyszedł z sali. A ja poszłam się ubrać do łazienki. Gdy już wyszłam odświeżona w sali czekał na mnie Jack. 
- Możemy już iść ? - 
zapytałam. Ponieważ miałam już tego miejsca dość.
- Tak mam już wypis wjenc możemy idź - powiedział. - Ok - uśmiechnęłam się do niego.
- To gdzie teraz idziemy? -zapytałam gdy byliśmy już 
poza tym okropnym miejscem. - Nie wiem ty coś wymyśl -odpowiedział.
- To może...eee do dojo? - zaproponowałam.
- Kimi, pan doktor-
zaczął ale nie dane było mu do kończyć bo mu przerwałam.
- Pan d.-
poprawiłam go udając poważną ale tak naprawdę ledwo co nie wybuchłam śmiechem. - Dobrze pan d. - powiedział i się za śmiał - a więc pan d. mówił że nie możesz się męczyć - dodał.
- A kto powiedział że chce iść ćwiczyć? - 
odparłam i się za śmiałam. 
-To po co chcesz tam iść ? -
zapytał zdziwiony 
- Popatrzeć jak ćwiczysz chyba, że nie chcesz -
odparłam z chytry uśmiechem. 
- Oczywiście że chce -
powiedział i wpil mi się w usta. 
Ten pocałunek był bardzo delikatny ale też namiętny. 
Gdy się od siebie oderwaliśmy zadalam pytanie które dręczyło mnie już w szpitalu
- Jack co jest pomiędzy nami ? - 
zapytałam. On się tylko do mnie uśmiechnął.
- Jack!!! - powtużyłam już trochę bardzej niecierpliwie.
Tym razem Jack usiadł na jednej z ławek i pociągną mnie sobie na kolana. 
- Kim Crawford zostaniesz moja dziewczyną - 
zadał pytanie. Był bardzo pewny siebie. Prze to postanowiłam się z nim trochę podroczyc. - No nie wiem - odparłam bardzo poważnie. Za to Jackowi mina żędła. 
-Kimi?? -
powtórzył już trochę bardzej niepewnie. Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem. 
Mina Jacka bezcenna. - Tak chce - już więcej nic nie mówiąc pocałowałam go.
- Ale nikt się nie może o tym dowiedzieć -
powiedziałam po tym jak się od siebie oderwalismy. - Czemu ? - zapytał
- wstyisz się mnie?? - dodał zły. Widziałam w jego oczach uraze.
- Co? Oczywiście że nie!!. Po prostu jak Brody się.. 
nie do kończyłam bo Jack mi przerwał. 
Po jego mimice twarzy widziałam że jest zły i to bardzo zły.
Ale czemu nie rozumiałam.
- Aha to nikt nie może o tym wiedzieć bo jak się Brody dowie to co co będzie zazdrosny ? Zły?-  krzyknął był bardzo bardzo zły.
- Mogę dokończyć ??- zapytałam z wyrzutem. On tylko kiwnął głową nawet się do mnie nie odezwał.
- Chciałam powiedzieć że nikt nie może 
się o tym wiedzieć bo jak Brody się dowie to powie
moim rodziną. A jak oni się dowiedzą to mnie ztąd zabiarą -
dokączyłam letko pod denerwowana przez jego wyrzuty. - Oł -
powiedział zmieszany. Widziałam że jest mu głupio i dobrze mu tak. Nie powinien tak na mnie naskakiwać. 
- Przepraszam -
wy szeptał.
- Co? Nie słyszałam - 
stwierdziłam że się trochę z nim podrocze. 
- Bardzo Bardzo przepraszam -
powiedział. - Wybaczam ci - zaśmiałam się. A on mnie pocałował. 
- No dobra to chodź bo spuznisz się na trening -
powiedziała wesoło dziewczyna ciągnąć
swojego chłopaka w stronę dojo. 
Po chwili już tam byli i weszli do sierotka w tym momencie 
puszczjąc swoje dłonie.
-Kim ?!- krzykneli wszyscy równo czesnie zdziwieni obecnością Crawford. 
- Nie.. duuch - za śmiała się Blond włosa xD. 
Nic więcej nie mówiąc wszyscy się na nią rzucili. 
Nawet Brody co zdziwiło bladynke. - Czemu nam nie powiedziałaś że wychodzisz? - zapytała Grace. - I czemu przyszłaś z Jackiem - dodał Brody.
Już drugi raz zadziwił Kimberli nie wymyślając jakiegoś głupiego przezwiska dla Brewera. - Bo Jack przyszedł mnie odwiedzić akurat jak dostawałam wypis - skłamała.


Wreście dodałam przepraszam za opuznienie

dedykuje go wszystkim któży to czytają

i życze wszystkim dobrego nowego roku



kocham was wszystkie i do nastęmpnego roku xD

wtorek, 24 grudnia 2013

sobota, 21 grudnia 2013

rodział 4

odpowiedziałam i chciałam pocałować go w
policzek ale on niechcący odwruc​ił głowę i zamiast w policzek trafiłam
go w usta. Od razu chciałam się 
od nie go oderwać. No właśnie chciałam ale nie 
mogłam bo on mnie do siebie przesunął i 
pogłębił pocałunek. Nie wiem czemu ale go od dałam. 
Po chwili się od siebie oderawaliśmy. Nic nie mówiąc Jack
się koło mnie położył a ja się w niego wtulilam. Czułam się
jak księżniczka niby jestem księżniczką ale nigdy nie czułam się jeszcze tak wspaniale. To było dziwne ja się chyba 
w nim zakochuje? Ale przecież to nie możliwe 
ja się nie mogę zakochać w zwykłym człowieku i to 
jeszcze z innej planety niż moja. Ale to jest silniejsze od demnie. 
Nie wiem sama co mam zrobić. Z rozmyslen wyrwał mnie
głos lekarza który właśnie wszedł do sali.
- Nie mówiłem panu że ma pan jej nie męczy i tylko na chwilę wejść - powiedział poważnie pan doktor. 
Jack już chciał coś powiedzieć w swojej obronie. Ale nie zdążył bo pan lekarz zaczął się śmiać. 
- Nie mogłem się podtrzymać przepraszam- 
powiedział przez śmiech. Nie miałam pojęcia o co mu chodź. 
- Ale o co panu chodzi - zadalam pytanie. 
- Wkrecilem was dzieciaki wcale nie jestem zły że pan tu jeszcze jest - powiedział z uśmiechem.
- Oł je jeszcze to potrafię- zaczął śpiewać pan doktor. 
A my z Jackiem patrzyliśmy na niego jak na idoiote.
Wiem że to nie miłe ale zachowywał się jak 6 latek 
a miał na oko najmniej 60. Wjenc kto by tak nie patrzył.
-No ale wracając do rzeczywistości-
zaczął pan doktor 
-sprawdziłem wszystkie pani wyniki i wszystko 
wygląda w porządku i jak tak dalej pójdź to może pani wyjdzie za parę dni- 
powiedział pan d. -Proszę pana mogę mówić do pana pan d.- 
zapytałam. Na Laurin mogłam wszystko co chciałam ale tu nie jestem na mojej planecie wjenc wolałam zapytać.
-Oczywiście a ja jak mam na ciebie mówić - 
zapytał pan d.
-Mam na imię Kim wjenc jeśli pan chce może pan tak do mnie mówić - odparam. - Dobrze Kim to zostawię was teraz samych ale proszę bodziecie grzeczni-  powiedział.
Puścił nam oczko i wyszedł z sali a ja byłam 
cała czerwona. Jack z resztą też.
- Kimi pan doktor ma racie powinnas odpoczywać -
powiedził w pewnej chwili Jack. - Chcesz już iść - 
zapytałam było mi smutno ale tego nie pokazałam . 
- Co? Oczywiście że nie!! Chodziło mi o to że powinnaś się przespać . Chyba że chcesz żebym poszedł -
odpowiedział. Wiedziałam że robi to specjalnie żeby
mnie sprawdzić ale ja mu się nie dam. - Idź - powiedziałam 
i widziałam w jego oczach żal. - Ok - powiedział 
smętnie i już chciał wstać kiedy go zatrzymałam jednym
szybkim ruchem dłoni.
- Nie dałeś mi dokończyć. Chciałam powiedzieć że Idź jeśli chcesz - powiedziałam i zasmialam się. 
-Ej no tak się nie robi -
stwierdził i też się zasmial. 
I znowu nic nie mówiąc położył się koło mnie. A ja odruchowo się do niego przytuliłam. A co mnie zdziwiło on jeszcze bardzej 
mnie w siebie w tulił. I przez to za znałam.

Następny dzen : Obudziłam się dość późno bo dopiero o 8-smej na Laurin 
musiałam wstawać o 5-tej żeby przygotować bo 
jak to moja mama mówi : 
księżniczka musi być na wszystko przygotowana no cóż 
takie życie księżniczki. No ale tu na 
zemi na szczęście nie jestem żadną księżniczką 
ale tylko i wyłącznie zwykłą dziewczyną jak każda 
inna tylko że z paroma dodatkowymi umiejętnościami.​ 
Ale wracając już chciałam zpowrotem iść spać 
ale usłyszałam znane mi głosy a mianowicie Grace, Juli, 
Jerr,Milton i niestety Brodyego. 
Byli mniej więcej na parterze (sala w której leży Kim jest na 19 pietrze ). 
Wjenc za chwilę tu będą i wszystko było
by okej gdyby nie to że na 
"moim łóżku" leży Jack. Znając życie pomyślą sobie 
nie wiadomo. A najlepsze ( czujecie sarkazm ) 
jest to że nie wiem co mam zrobić. - Jack wstawaj -
powiedziałam zpaniko
wana bo słyszałam ich coraz lepiej a to oznacza 
są coraz bliżej . -Jack - już prawie krzyczałam.
Ale to nic nie dawało a oni już byli parę kroków od 
dźwi a Jack sobie dalej słodko spał. 
Dźwi już powoli zaczęły się otwierać. A ja odruchowo zepchnęłam Jacka z lużka nic 
lepszego nie przeszło mi do głowy. Ale podziałało 
bo po pierwsze :
Jack się obudził, a po drugie : 
obudził się zanim ktoś go zobaczył śpiącego w "moim łóżku". 
I akurat w samą porę bo w tym momencie to 
sali weszła cała paczka plus Brudy.
- Co się tu dzieje - zapytał brunet.
- Nic - powiedzieliśmy równo czesnie z Jackiem który już zdążył się obudzić xD. - Jak to nic to czemu on leży na ziemi przed twoim luzkiem -
wydarl się Brody . - nie zgadzam się często z Brodym ale tym razem tak - powiedziała Grace. Wysłałam jej spojrzenie typu ' i ty przeciwko mnie '.
A ona tylko wzruszyłam ramionami i niewinnie się
do mnie uśmiechnęła. Jednak ja zostałam nie ugienta no ale
i tak musielismy im to jakoś wytłumaczyc.
A przeciesz nie mogę powiedzieć coś takiego 
" a tak po prostu wczoraj po naszym pocałunku zasnął razem ze mną a rano jak was usłyszałam i nie mogę go obudzić to go zucilam z luzka "
po pierwsze: jak bym to powiedziała to Brody by chyba zabił Jacka, a po drugie: chlopacy (Milton Jerry i Jack ) by napewno pytali 
mogłam to usłyszeć a przeciesz nie mogę im prawdy 
powiedzieć. Nagle przyszedł mi pomysł do głowy. 
-Przewrócił/Prze​wróciłem się - 
krzyknelismy równo ale nawet nie wiem jak bo się nie ustaliliśmy. 
- Ale jak - 
zapytali równo czesnie Brody i Grace. 
Oni chyba się zgadali bo innej obci nie widzę. 
Przewrócił się jak chciał podejść do mnie - 
powiedziałam i dodałm
- chciał się przywitać - 
wyprzedziłam ich pytanie. 
- Okej powiedzmy że wam wierzymy - 
powiedział Brody. Powiedzieli jeszcze chwilę
pogadalismy posmialismy się itp. No ale kiedyś też muszą iść.
Wszyscy już wychodzili tylko Jack zastał. 
Już myślałam że nikt nie zauważy no .
No właśnie tylko myślałam bo Jerry zauważył 
- Jack a ty nie idziesz - zapytał i ty przyciągną na nas uwagę reszty. 
- Nie no już idę -
powiedział ale słyszałam w jego 
głosie że nie jest z tego zbytnio zadowolony.
- Przyjdę później -
Wyszepyal mi do ucha a ja tylko 
się uśmiechnelam. Potym jak wyszli przytuliłam się do 
poduszki i nawet nie wiem kiedy za snelam.
                                                                                                                                                                                                                                       
Bardzo ale to bardzo was przepraszam że nie dodawałam
nic od tak dawna postaram się dodac coś jeszcze w ten weekend
lub w tym tygodniu napewno jeszcze cos dodam 
jeszcze raz PRZEPRASZAM Kocham was i czekam na
Rozdziały u was